niedziela, 7 czerwca 2015

Czasami warto zaryzykować..krótko o dogczałach

30-31.05..wiele osób zna tą datę, ja ją z pewnością zapamiętam do końca. Nasz debiut, mój debiut, pierwszy start, mój pierwszy start. 
Triss jest doświadczonym pieseczkiem, wie co robić, wiem, że nie ucieknie z pola, zrobi co pokażę, no ale stres przejął nad nią górę, dziewczynka się zestresowała bo do tej pory wszystkie swoje zawody startowała z Karoliną, nie ze mną. Po wejściu na pole znałam układ, nie stresowałam się. Rzucałam dość stabilnie, ale nie dosyć by zestresowany border wszystko złapał, ale co zrobić?

fot.A.Augustynek




 Moim zdaniem debiut był super. Ja, która do niedawna zapominałam cały układ, nie umiałam rzucić prostego floatera do vault'a.. Dlatego nie zważając na miejsce, bo 17/23 myślę, że miałyśmy swoje własne, prywatne, małe sukcesy i to mi najbardziej wystarcza. Ja nie zapomniałam układu, ładnie rzucałam do minimum jednego vault'a, pies mi nie zwiał, nie robiłam chaosu na polu..tak, myślę, że to o wiele ważniejsze niż miejsce w pierwszej 10 a nie osiągnięcie swoich wytycznych :)



fot.E.Tąta

Po skończeniu trzęsłam się w środku i wręcz skakałam z radości, bo wiedziałam, że zrobiłam co chciałam, cóż..niektóre elementy nie wyszły dobrze, ale co tam. Karta którą odebrałam nie wyglądała źle, mieliśmy fajnie po oceniane , więc teraz pracujemy do Poznania i miejmy nadzieję, że teraz dopracujemy wszystko idealnie :)

fot.S.Matejczuk

Poza zawodami spotkałam kilku starych i nowych znajomych, za co serdecznie dziękuje:)) Fajnie było pogadać!
Poza Trisską w naszym namiocie była Tokki i Prim, czyli cały nasz skład bloga. Primo w sumie siedział w klatce, wychodziłam z nim co jakiś czas rozprostować kości. W tamtym roku jak byliśmy biedak cały DCDC musiał siedzieć na ziemi a potem jeszcze pracować..no kto by pomyślał! Księciunio to tylko posłanko i spać! Więc w tym roku zaoferowałam mu totalne lenistwo i trzymanie za nas łapeczek. Tupi za to była mega grzecznym szczeniakiem, nie odwaliła niczego, nawet rowery ją nie interesowały, i frisbiacze łapała..normalnie aniołek! :)

Ale co ja będę się rozwiać, to co napisałam to napisałam i mam nadzieję, do zobaczenia w Poznaniu! :) 


Pozdrawiamy, ekipa cockercollie:)





1 komentarz:

  1. Spanieluchy już takie są, byle by było wygodnie i można było pójść w kimono :))

    Pozdrawiamy ;)
    Agata&Pluto
    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń